Od tragicznych wydarzeń w lasach Kuźni Raciborskiej mija pięć dni. Wczoraj udało się odnaleźć ciało drugiego z saperów. Teren wokół miejsca wybuchu wciąż jest ściśle strzeżony przez wojsko. 

W wybuchu zginęło dwóch saperów. Pozostali czterej saperzy zostali ranni i trafili do szpitali. Jeden, jak dowiedział się TVN 24, już na drugi dzień wrócił do domu, ma problemy ze słuchem. Dwaj najciężej ranni znajdują się w Centrum Urazowym w Sosnowcu na oddziale intensywnej terapii. Mają między innymi obrażenia twarzoczaszki. Ostatni przebywa w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich.

Początkowo nie było możliwości dotarcia do ciał żołnierzy. Teren trzeba było sprawdzić pod kątem obecności innych niewybuchów. – Cały ten teren, na którym doszło do zdarzenia, jest usłany pociskami z okresu drugiej wojny światowej. Musi tam wejść grupa saperska, która rozminuje teren – tak, by mógł wejść na miejsce prokurator i żandarmeria, która będzie wykonywać czynności – mówiła w środę szefowa Prokuratury Rejonowej Katowice-Południe Bogusława Szczepanek-Siejka.

Wojsko oraz śledczy dotarli już do ciał obu saperów. Zwłoki przewieziono do Zakładu Medycyny Sądowej. W piątek odbyły się oględziny miejsca zdarzenia.

Tymczasem portal Wirtualna Polska dotarł do szokujących wieści. – Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że oprócz ładunków wybuchowych z czasu II wojny światowej mógł być również dodatkowy, nowy ładunek, tzw. samoróbka. Miał być podłączony do starych ładunków. Niewykluczone, że to właśnie on eksplodował. Informację uzyskaliśmy w źródłach zbliżonych do żołnierzy Batalionu Powietrznodesantowego w Gliwicach – podaje wp.pl. 

Podobne informacje podał dziś Fakt.pl. Dziennikarze dowiedzieli się nieoficjalnie,  że „śledczy badają, czy czasem wojskowi nie padli ofiarą bombiarza. Ktoś miał bowiem umieścić ładunek pod starymi pociskami i zapolował na saperów.” – czytamy w artykule. 

(oprac. wk, redakcja@terazraciborz.pl)

ZOBACZ TAKŻE:

POLECANE FILMY: