Adrian Kłos, którego fani kina mogą oglądać w filmach Patryka Vegi dokonał ostatnio obywatelskiego zatrzymania. Pomógł policji w zatrzymaniu nietrzeźwego pirata drogowego. „To cud, że nikt w ten samochód nie uderzył” – powiedział Kłos.

Kary, zakazy i akcje uświadamiające nie powstrzymują Polaków przed wsiadaniem za kierownicę po spożyciu alkoholu. Celebryci również należą do tej grupy. Czasem sytuacja jest jednak odwrotna.

Adrian Kłos zatrzymał pirata drogowego

Adrian Kłos okazał się być bohaterem artykułu, który pojawił się na łamach magazynu Super Express. Aktor grający w filmach kontrowersyjnego reżysera, zatrzymał pijanego kierowcę na warszawskiej obwodnicy. Okazało się, że kierowca miał 1,2 promila alkoholu we krwi i był już znany policji, ponieważ był już wcześniej notowany.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Adrian Kłos (@adrianklos_)

„Widać było, że coś jest z kierowcą nie tak. Tak się nie zachowuje normalny człowiek, który wsiada za kółko. Goniłem to auto przez 4 km. To, co wyprawiał kierujący, przechodzi ludzkie pojęcie. Jechał jak wariat. Wjechał między dwa tiry. Kierowcy ciężarówek widzieli, co się dzieje i zaczęli hamować. Nagle ten odbił gwałtownie w lewo, stracił panowanie nad kierownicą i uderzył w barierki. Potem odbił się od nich, przeleciał przez trzy pasy ruchu i uderzył w prawą barierkę. To cud, że nikt w ten samochód nie uderzył”- powiedział Adrian Kłos dla magazynu Super Express.

Szczegóły obywatelskiego zatrzymania

Jakiś czas później kolejne szczegóły dotyczące tego zdarzenia opublikował magazyn wsensie.pl. Portal ujawnił też tożsamość „pana Adriana”, który okazał się aktorem grającym w filmach Vegi, takich jak: „Polityka”, „Fighter”, „Underdog”, „Bad Boy”, czy „Pętla”. Akor opowiedział portalowi o szczegółach zatrzymania pirata drogowego:

Kierowca po wypadku próbował odjechać, ale wyciągnąłem go z samochodu i zabezpieczyłem, że tak to nazwę… do czasu przyjazdu policji. (…) Facet uciekał drogą trzypasmową, zajeżdżając innym autom drogę. Ciężko było mi go dopaść przy jego brawurowej jeździe, bo mimo że auto mam dużo mocniejsze, to nie chciałem tak ryzykować, no a prędkość tu przestawała mieć znaczenie, bo delikwent wjeżdżał przed inne auta i widocznie włączyła mu się w głowie nieśmiertelność”.

Chociaż czyn Kłosa zasługuje na pochwałę, aktor sam przyznał, że jego pierwsza motywacja nie była tak zupełnie czysta: 

Nie będę robił z siebie świętego. Ruszyłem za tymi mężczyznami nie tylko dlatego, że stwarzał zagrożenie, nie włączał kierunkowskazów, zmieniał pasy jak na karuzeli, ale chciałem też z nim wyjaśnić kwestie jego zachowania. Po 4 kilometrach pościgu okazało się, że poza chamem za kierownicą może siedzieć zwyczajny pijak” – powiedział Kłos.

Miejmy nadzieję, że dzięki działaniom policji i postawie osób interweniujących w takich sytuacjach, w naszym kraju tego typu zdarzeń będzie mniej. Niezależnie od początkowej motywacji postawa Adriana Kłosa zasługuje na pochwałę. Miejmy nadzieję, że każdy z nas zacznie reagować, gdy zauważy w pobliżu nietrzeźwego kierowcę.

(artykuł sponsorowany, fot. materiały prasowe)